I bardzo słusznie. Do końca sezonu jest jeszcze wiele meczów. Cieszy to, że siatkarze Norwida dobrze zaczęli A.D. 2026 we własnej hali. 3 stycznia wygrali w PlusLidze, pokonując po raz pierwszy w historii Barkom Każany Lwów (3:1). Trzy dni później w takim samym stosunku zwyciężyli w rewanżowym meczu 1/16 finału CEV Challenge Cup ze słoweńskim OK i-Vent Maribor i zameldowali się w 1/8 tych rozgrywek.
Brawa dla rezerwowych
W pojedynku pucharowym Częstochowianie mieli kilka momentów przestoju, ale tym razem nie przełożyły się one na wynik meczu. Najpoważniejszym kryzysem był ten z pierwszego seta, kiedy mimo prowadzenia 24:21 gospodarze przegrali 24:26. Miały na to wpływ błędy w przyjęciu, nieskuteczność w ataku Patrika Indry i Milada Ebadipoura, a także świetna dyspozycja przyjmującego gości Camino Martíneza.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W kolejnych partiach Norwid udowodnił jednak swoją wyższość, a kiedy po trzech odsłonach było jasne, że awans jest rozstrzygnięty (w Słowenii Błękitno-Granatowi wygrali 3:1, tak więc potrzebowali dwóch setów, żeby grać w następnej rundzie), trener Ljubomir Travica postanowił dać szansę rezerwowym. Tomasz Kowalski, Jakub Kiedos, Samuel Jeanlys, Artur Sługocki i debiutujący libero Bartłomiej Ostój spisali się bardzo dobrze, podobnie jak Damian Radziwon, który na co dzień również siedzi na ławce rezerwowych, ale tym razem zastąpił w wyjściowym składzie kontuzjowanego Jakuba Nowaka. Przyjmujący znalazł język porozumienia z rozgrywającym Lucianem De Cecco i kończył ataki na środku boiska.
Mecz Norwid-Maribor w liczbach: atak – 56%-45%, przyjęcie – 49%-34%, asy serwisowe – 8-0, bloki – 13-3, punkty po błędach przeciwnika – 14-21.
Rywalem siatkarzy spod Jasnej Góry w 1/8 finału Pucharu Challenge będzie Conqueridor Valencia. Pierwsze spotkanie zostanie rozegrane 21 stycznia w Hiszpanii. Rewanż odbędzie się tydzień później w Częstochowie.
Nie ma meczów nieważnych
W ostatniej dekadzie stycznia zawodników Norwida czekają dwa mecze w PlusLidze – domowy pojedynek z InPost ChKS Chełm oraz wyjazdowe spotkanie w Olsztynie. Stwierdzenie, że każda kolejna batalia będzie meczem za sześć punktów, nie jest odkrywcze, ponieważ w momencie oddawania tego numeru do druku (poniedziałek 12 stycznia) Częstochowianie zajmują przedostanie – 13. miejsce w tabeli z jedenastoma punktami. Tyle samo oczek zgromadziły Cuprum Stilon Gorzów i Barkom Każany Lwów, ale mają lepszy bilans wygranych setów niż Norwid.
Zapłacili za Brazylię
Wygląda na to, że do wygrywania wrócili również siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie. Po dwóch bolesnych porażkach 0:3 – we własnej hali w ćwierćfinale Pucharu Polski z Asseco Resovią Rzeszów oraz na wyjeździe w meczu 15. kolejki PlusLigi z PGE Projektem Warszawa – w trzech setach rozprawili się w Lizbonie ze Sportingiem w 2. kolejce Ligi Mistrzów, dzięki czemu są liderem grupy D z kompletem punktów. Na słabszą dyspozycję Jurajskich Rycerzy mogło mieć wpływ zmęczenie, które zapewne dało się we znaki po bardzo wymagającej pierwszej rundzie (Zawiercianie musieli ją rozegrać w ciągu zaledwie 42 dni! ) oraz po grudniowym wyjeździe na Klubowe Mistrzostwa Świata do Brazylii. Żółto-Zieloni liczyli na złoto, ale ostatecznie wrócili z brązowym medalem, co też trzeba uznać za sukces.




