Reklama

Kultura

Fotograf papieży

Grzegorz Gałązka

Krzysztof Tadej

Grzegorz Gałązka

Kim jest Polak, który wykonał najsłynniejsze zdjęcie Janowi Pawłowi II?*

Krzysztof Tadej: Od 38 lat fotografujesz papieży, kardynałów i wiernych w Watykanie. I zawsze stosujesz jedną, podstawową zasadę...

Grzegorz Gałązka: Staram się, żeby moje zdjęcia nikomu nie szkodziły. Gdy wykonuje się serię zdjęć, później widzi się na niektórych z nich dziwny wyraz twarzy, grymas, potknięcie. Takich zdjęć nigdy nie daję do publikacji, chociaż agencje fotograficzne ich oczekują, bo często najlepiej się sprzedają. Nie chcę w ten sposób zarabiać. Jestem człowiekiem starej daty. Nie odstępuję od zasad, które przyjąłem w młodości. Moja mama wpajała mi, żebym nikogo nie skrzywdził. Tak staram się żyć i pracować.

Niedawno ukazał się Twój najnowszy album o Benedykcie XVI. Jako jeden z nielicznych fotografów mogłeś robić mu zdjęcia np. gdy pracował w prywatnym gabinecie, gdy samotnie się modlił i odpoczywał. Czy coś Cię zaskoczyło podczas fotografowania Benedykta XVI? Jakim jest człowiekiem?

Skromnym i życzliwym. Poznałem go, gdy jeszcze był kardynałem. Nie rzucał się w oczy, nie zabiegał o pierwsze miejsca, zaszczyty czy rozgłos jak co niektórzy. Zawsze był otwartym człowiekiem, delikatnym wobec różnych ludzi. Swoją dobrocią stwarzał ciepłą, domową atmosferę. Kiedyś np. fotografowałem papieża w letniej rezydencji w Castel Gandolfo. W jego prywatnym gabinecie poprosiłem go o zamknięcie książki, która przeszkadzała mi w zrobieniu dobrego zdjęcia, a później o przejście przez bibliotekę, bo chciałem mieć zdjęcia z tego miejsca. Gdyby nie było tej atmosfery życzliwości, to nigdy bym o to nie poprosił. Uznałbym, że to niestosowne. Ale Ojciec Święty chętnie się na wszystko zgadzał. Był niezwykle cierpliwy. Ktoś kiedyś napisał, że w czasie pontyfikatu był nieśmiały. Jestem innego zdania. Jak trzeba było podjąć trudne decyzje, to niczego się nie bał i był zdecydowany.

Co mnie zaskoczyło? Jego doskonała pamięć. Kiedy został papieżem, byłem na jednej z pierwszych audiencji, podczas której przyjmował jakiegoś polityka. Po tym spotkaniu kilku fotografów mogło podejść do papieża i się z nim przywitać. Kiedy byłem blisko, od razu się uśmiechnął. A potem przypomniał naszą wspólną wizytę w 1994 r. w Jerozolimie i to, że jechaliśmy razem taksówką do Betlejem. Byłem zdumiony. Minęło 11 lat, a on od tego czasu miał przecież mnóstwo spotkań, poznał tysiące ludzi wielkiego formatu: artystów, pisarzy, filozofów, intelektualistów. Pomimo to doskonale pamiętał nasz wspólny pobyt w Ziemi Świętej.

Reklama

We wstępie do albumu o. Federico Lombardi, były dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, napisał, że Benedykt XVI w czasie pontyfikatu był człowiekiem słowa, a nie gestów. Czy trudno było zrobić interesujące zdjęcia Benedyktowi XVI?

Obecny papież emeryt miał powtarzające się, specyficzne gesty. Nie zdarzały się sytuacje nieprzewidywalne jak u Jana Pawła II czy obecnie u Franciszka. Jeśli nie zrobiłem dobrego zdjęcia na jednej audiencji, to na kolejnej gesty się powtarzały. W tym sensie Benedykt XVI był łatwy do fotografowania. Ale było coś szczególnego, co go cechowało. Lubił zakładać historyczne stroje nawiązujące do przeszłości i poprzednich papieży. Może w ten sposób chciał pokazać ciągłość pontyfikatów? Pojawiał się w różnych pelerynach, ornatach, kapach. Niektóre miały kolor czerwony. Dla fotografów to świetny kolor, bo zdjęcia wówczas są ciekawe, żywe. Papież zmieniał swoje szaty i często wyglądał inaczej. To było interesujące. Tak jak np. zdjęcia z kapeluszami, które również lubił zakładać. Te m.in. fotografie znajdują się w moim najnowszym albumie.

Wśród tych zdjęć jest również jedno bardzo symboliczne. Ukazuje Benedykta XVI na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.

Benedykt XVI modlił się tam za wszystkie ofiary II wojny światowej, szczególnie za tych, którzy zginęli w bitwie o Monte Cassino. Za Polaków, Niemców, Włochów, Amerykanów, Francuzów... Rzeczywiście, to zdjęcie jest symboliczne. Sądzę, że papież był bardzo przejęty i pełen bólu, gdy myślał o tym, co zrobili jego rodacy.

Reklama

W albumie znajdują się także zdjęcia z papieskich pielgrzymek do różnych krajów. Uczestniczyłem w ponad dwudziestu z nich. Nie brakuje również zdjęć Ojca Świętego w prywatnych sytuacjach, w tym zdjęć z Dolomitów, gdzie odpoczywał. Tam nosił m.in. czarne okulary i te zdjęcia były inne, zaskakujące. Jednym z moich ulubionych zdjęć jest to z Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie dla papieża śpiewał chór z Ratyzbony, z którym przyjechał jego brat Georg Ratzinger.

Podobno papież emeryt widział już Twój album...

Tak, tak. Prezes Wydawnictwa Bernardinum – ks. Wojciech Węckowski poprosił mnie o przekazanie albumów Benedyktowi XVI. Kilka egzemplarzy otrzymałem z powrotem z jego podpisem. To znak, że widział, docenia i akceptuje to, co zrobiłem.

Od 38 lat mieszkasz w Rzymie. Czy obecnie trudniej jest robić zdjęcia w Watykanie niż kiedyś? Dzisiaj niemal wszyscy mają telefony komórkowe i próbują robić nimi zdjęcia.

W Watykanie zawsze praca fotografa wiązała się z jakimiś trudnościami. Teraz jeszcze dochodzi problem z telefonami. Jak przejeżdża papież, to natychmiast wyrasta las rąk ze smartfonami. Odnoszę wrażenie, że na placu św. Piotra jest więcej fotografów niż osób wierzących. Za czasów Jana Pawła II było inaczej. Gdy Ojciec Święty przejeżdżał między sektorami z wiernymi, to może dwie, trzy osoby robiły zdjęcia. Inni woleli choćby przez te kilka sekund przeżyć spotkanie z papieżem. Chcieli go pozdrowić, podziękować mu, popatrzeć w oczy. A teraz? Ludzie są zajęci tym, jak ustawić telefon, by coś pstryknąć. Jedni przeszkadzają drugim, panuje zamieszanie, chaos. Nieraz się zastanawiam, po co ci ludzie przyszli. Z ciekawości? Przybliżę sytuację sprzed kilku lat. Widziałem kobietę z dzieckiem na ręku. Dziecko miało 3, może 4 lata. Błagała ochronę, żeby przepuściła ją do papieża – razem ze swoim dzieckiem chciała się koniecznie do niego dostać. W końcu się zgodzono. Zobaczyłem, że kiedy doszła do Franciszka, to zamiast cieszyć się z możliwości spotkania i rozmowy zaczęła robić sobie i papieżowi zdjęcia.

Reklama

Smutne...

Tak to właśnie teraz wygląda. Nadal staram się robić jak najlepsze zdjęcia. Z jednej strony jestem fotografem dokumentalistą, który rejestruje ważne wydarzenia dla Kościoła katolickiego i świata, a z drugiej – pragnę pokazać coś więcej: osobowość, cechy, głębię i mistykę działalności papieża. Ważne jest dla mnie to, żeby każde zdjęcie było autentyczne, pokazywało prawdę. Prawda jest najważniejsza. Obecne programy do obróbki fotografii dają wiele możliwości, np. wstawiania w zdjęcie postaci, której nigdy nie było w danym miejscu. Wygląda to autentycznie, ale dla mnie to manipulacja. Czasem wolę oglądać stare, historyczne fotografie i koncentrować się na szczegółach. Dużo można się dowiedzieć z takich zdjęć, ponieważ przedstawiają fakty.

Czym jest dla Ciebie praca w Watykanie? Darem od Boga, zwykłym wykonywaniem zawodu, służbą dla innych?

Staram się pokazywać to, co dobre, piękne, pozytywne. W prasie jest tak dużo złych wiadomości, że już nie widzimy pięknego świata. Jeśli ktoś, patrząc na moje zdjęcia, stanie się większym optymistą, będzie lepszy i zbliży się do Pana Boga, to osiągnę swój cel.

* Zdjęcie, o którym mowa, zostało uznane przez Watykan za oficjalny portret papieża w czasie jego beatyfikacji i kanonizacji.

Grzegorz Gałązka - fotograf papieski. Jego zdjęcia są publikowane w najważniejszych i najbardziej prestiżowych pismach. Wydał ponad 100 albumów. Niedawno Bernardinum wydało jego najnowszy album pt. Benedykt XVI. Jego dziesięć ulubionych tematów. Jest stałym współpracownikiem Niedzieli.

2022-10-18 13:27

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Przewodniczący Episkopatu złożył kondolencje po trzęsieniu ziemi w Turcji i Syrii

2023-02-07 08:27

PAP/EPA/REFIK TEKIN

Swoją modlitwą obejmuję wszystkich zmarłych i ich rodziny, a także poszkodowanych w tej katastrofie, zapewniając o mojej duchowej bliskości – napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w kondolencjach po trzęsieniu ziemi w Turcji i Syrii.

Więcej ...

Szef PSP: polskim strażakom w Turcji udało się wydobyć drugą żywą osobę

2023-02-07 18:50

PAP/EPA/DENIZ TEKIN

Grupie polskich strażaków w Turcji udało się wydobyć drugą żywą osobę - wynika z informacji przekazanych przez komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej gen. brygadiera Andrzeja Bartkowiaka. Polscy strażacy działają w Besni, gdzie przez trzęsienie ziemi zawaliło się wiele domów.

Więcej ...

Pierwsze spotkanie Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Częstochowskiej nowej kadencji

2023-02-07 19:00

Maciej Orman/Niedziela

7 lutego w Kurii Metropolitalnej w Częstochowie po raz pierwszy w nowym składzie spotkała się Rada Duszpasterska Archidiecezji Częstochowskiej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Elbląg: będzie proces beatyfikacyjny Aleksandry Gabrysiak...

Kościół

Elbląg: będzie proces beatyfikacyjny Aleksandry Gabrysiak...

Może jednak warto stać mocno przy Bożej prawdzie?

Wiara

Może jednak warto stać mocno przy Bożej prawdzie?

„Czas na miłość” - dziś początek Międzynarodowego...

Kościół

„Czas na miłość” - dziś początek Międzynarodowego...

Patronka od... Decyzji serca

Święci i błogosławieni

Patronka od... Decyzji serca

To cud! Matka Boża go uzdrawia! Świadectwo wstawiennictwa...

Wiara

To cud! Matka Boża go uzdrawia! Świadectwo wstawiennictwa...

Czy w piekle też jest życie wieczne?

Czy w piekle też jest życie wieczne?

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

Kościół

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

5 powodów, dla których warto pójść do spowiedzi

Wiara

5 powodów, dla których warto pójść do spowiedzi

Każdy z nas kradnie i nawet o tym nie wie? VII przykazanie...

Wiara

Każdy z nas kradnie i nawet o tym nie wie? VII przykazanie...