ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 08 marzec 2026; Rok A, II
Niosła ze sobą tylko pusty dzban. Tylko tyle i może aż tyle w życiu miała. Tak jak niesie się swoje puste, poplątane życie. Pragnienia, których nie potrafi się samemu ugasić. Codzienne ludzkie doświadczenia i zmagania. Troski. I to, co najtrudniejsze, prawdę o sobie samym, pustkę serca i samotność. Idzie sama – wtedy, gdy nikt nie patrzy, nikt nie pyta, nikt nie ocenia. Idzie ze swoim wciąż niepoukładanym życiem. Pięciu mężów, a obecny także nie jest jej. Życie tak bardzo skomplikowane. A w niej ciągle pustka, pragnienie, którego nie można ugasić ani zaspokoić. Wciąż musi szukać szczęścia. To jakby obraz, nas ludzi współczesnych, niekiedy pustych wewnętrznie, jak dzban. Pustych doniesień prasowych, medialnych, relacji bez znaczenia, tylko na chwilę, miłości za coś. Pustynia ludzkiego życia zmusza do pytania: jak odnaleźć sens? Gdzie szukać spełnienia? To nasze życie, nasza codzienność. Ciągle szukamy szczęścia. Ciągle w pogoni za jutrem. A dziś, znowu znika z horyzontu zdarzeń, przechodzi do historii.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Woda to źródło życia. Bez niej nie da się przetrwać na pustyni, zwłaszcza gdy promienie słońca wypalają ziemię. Piach i skały nie dają schronienia. Wszystko, co żyje, szuka cienia. Tu śmierć przechadza się każdego dnia, wypatrując najsłabszych. Piaszczysta pustka i gorące powietrze zmuszają człowieka do myślenia, do bycia ze sobą, ze swoimi myślami, ze swoim życiem.
Reklama
Była zaskoczona, gdy go zobaczyła. Siedział przy studni, zmęczony drogą. Poprosił o łyk wody. On zna ludzkie potrzeby i pragnienia. Zna codzienny trud i troski. Wie, czego człowiek szuka. Bóg–Człowiek i spotkanie pragnienia: spełnienia, sensu, wiecznego istnienia. Tego, co właśnie człowiek szuka, na co dzień, w swoim życiu. Weszła z Nim dialog. Bóg wychodzi do człowieka. Robi pierwszy krok. Nie ma znaczenia, co nosimy w sercu – jakie historie i jakie obciążenia. Dla Boga liczy się prawda tu i teraz. „Nie mam męża” – mimo że miała ich pięciu, a obecny także nim nie jest. Ma świadomość, przyznaje się, mówi Bogu prawdę. On nie potrzebował jej wyznania – to ona potrzebowała je wypowiedzieć, by zrozumieć, by coś tam przy studni zostawić za sobą, jakąś pustkę i wypełnić ją Jego osobą. Jest obca, nie pochodzi z Izraela. A jednak Jezus pozostał u nich jeszcze dwa dni – także dla tych obcych, byśmy zrozumieli, że On jest dla wszystkich, nie tylko dla wybranych. Nie potępia, nie oskarża, nie stawia pytań by zranić. Czysta miłość. Paradoks. Bóg, który się uniża, który prosi człowieka o przysługę. Wchodzi w dialog, w rozmowę. Tak, Prawda wyzwala. To lapidarne stwierdzenie: „Nie mam męża” uwalnia ją od ciężaru, który nosiła w sercu przez wiele lat. Tylko prawda wobec Prawdy. I teraz może być już wolna.
Spotkanie z Bogiem wyzwala. Daje moc i siłę. „Gdybyś wiedziała…” – nie wiedziała, ale zrozumiała, gdy zdjął z niej ciężar, który przez lata dźwigała. Bóg zna każdy nasz ciężar ludzkiego życia, każdy nasz ból, każde nasze zniewolenie. Nie broniła się, nie stawiała oporu – przyznaje: „Jesteś prorokiem”. I to ją przemienia. Pozostawia pusty dzban swojego życia u stóp Jezusa, tuż przy źródle. Wraca do miasta. Nie wstydzi się już swojej historii. Spotkała Boga – Człowieka, który powiedział jej wszystko. Staje się świadkiem Jego obecności, Jego miłości, której doświadczyła i przebaczenia, którego pragnęła. „Chodźcie, zobaczcie”. To jej wołanie dochodzi dziś i do nas.
Odeszła stamtąd przemieniona. Nie przypuszczała, że w swoim życiu spotka Boga. Od tej chwili będzie wiedziała, że spotkanie z Nim przemienia, daje nowe życie, spełnia ludzkie pragnienia i nadaje sens istnieniu.
A ja – ty, każdy z nas, czego pragnę? Może tak wprost, dlaczego nie pragnę Boga? Pozwalam się spotkać Bogu? Dlaczego wciąż uciekam? On siedzi przy studni życia i prosi: „Daj Mi się napić”. Może już czas zostawić za sobą swój pusty dzban życia. Może już czas przyjść do Niego. Może już czas zrozumieć, że studnia tego świata nie ugasi mojego pragnienia życia.




