Reklama

Panama i co dalej?

2019-02-06 11:52

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 6/2019, str. VI

Archiwum autora
Uczestnicy wyjazdu organizowanego w Stalowej Woli wraz z ks. Mariuszem Kozłowskim

Nasi młodzi pielgrzymi w Panamie uczestniczyli w katechezach formacyjnych czy polskim koncercie, ale niewątpliwie najważniejsze było spotkanie z papieżem Franciszkiem

Drugi dzień naszego pobytu w Panama City rozpoczęliśmy od katechezy w kościele św. Łukasza Ewangelisty, którą wygłosił dla nas abp Wojciech Polak. Ksiądz Prymas mówił nam o odkrywaniu naszego powołania, potrzebnej do tego cierpliwości i konsekwencji, by później je realizować. W trakcie katechezy nie tylko animował wspólny śpiew, ale także podzielił się osobistym doświadczeniem odkrywania i wytrwania w swoim powołaniu – relacjonowała Maria Gorycka.

Wieczorem młodzi całą sandomierską grupą uczestniczyli we Mszy św. dla wszystkich Polaków, biorących udział w Światowych Dniach Młodzieży, przy centrum handlowym Albrook Mall, gdzie w 1983 r. Mszę św. odprawił św. Jan Paweł II. Potem młodzi wzięli udział w koncercie uwielbienia z udziałem polskich artystów. Wystąpili m.in. Olga Szomańska i Dariusz Malejonek. Kolejny dzień w Panama City upłynął pielgrzymom pod hasłem służby. W tematykę tę na porannej katechezie wprowadził młodych bp Piotr Turzyński. Następnie młodzi uczestniczyli we Mszy św.

Razem z papieżem

– Ten dzień był szczególny również dlatego, że po raz pierwszy spotkaliśmy się z tak bardzo oczekiwanym przez nas papieżem Franciszkiem. Podczas popołudniowego spotkania na Campo Santa Maria la Antigua delegacje młodych z całego świata przywitały papieża. Młodzież przedstawiła sylwetki świętych patronów ŚDM: św. Jana Pawła II, abp. Oscara Romero i męczennika meksykańskiego Jose Sancheza del Rio. Ojciec Święty w inaugurującym spotkanie słowie przywitał pielgrzymów z każdego kontynentu i wyraził ogromną radość z obecności każdego z nas. Razem za Ojcem Świętym wszyscy powtarzaliśmy, że chrześcijaństwo to Chrystus i tym dobrym słowem pragniemy dzielić się z naszą diecezją – zaznacza Karolina Trębacz.

Reklama

– Wieczorne sobotnie czuwanie z papieżem Franciszkiem na Campusie św. Jana Pawła II było niesamowitym doświadczeniem. Ojciec Święty wygłosił do nas słowo, po którym nastąpiła adoracja Najświętszego Sakramentu. Wielkie pozytywne wrażenie zrobiło na mnie to, że tysiące młodych osób zgromadzonych na czuwaniu zamilkło, by przez jakiś czas w ciszy adorować Pana Jezusa. W trakcie adoracji kilka osób – kapłani, siostry zakonne i rodzina śpiewali pieśni – wszyscy klęcząc. Ze słów, które papież do nas powiedział, zapamiętałam, że każdy człowiek jest godny miłości i żadna jego słabość czy niepełnosprawność tego nie przekreśla. Mamy nie lękać się przyjmować życia takiego, jakim jest. Uderzyło mnie też to, że bez pracy, bez edukacji, bez wspólnoty i bez rodziny nie mamy korzeni. Brak korzeni nas zabija. Być osobą wpływową dzisiaj to być stróżem korzeni. Tylko miłość czyni nas bardziej ludzkimi – mówiła Maria.

Po zakończonym czuwaniu wszyscy młodzi zostali na Campusie, by pod gwiazdami spędzić noc, a rano uczestniczyć w Mszy św. posłania.

Posłanie młodzieży

– W porannej Eucharystii, której przewodniczył papież Franciszek, wzięło udział mnóstwo biskupów, kapłanów, sióstr zakonnych oraz cała rzesza młodych ludzi. Papież w swojej homilii podkreślił, że żaden z nas – młodych – nie jest przyszłością, że nie tkwimy w żadnym międzyczasie, ale jesteśmy Bożym „teraz”. Z tej prawdy wypływa wiele refleksji, ale przede wszystkim to, że każdy z nas wezwany jest osobiście, i to już teraz, do głoszenia Chrystusowej Ewangelii. Nie możemy czekać na warunki idealne, wygodne dla nas – „teraz” jest odpowiednim ku temu czasem. Papież zachęcił nas jednocześnie do odkrycia powierzonej nam misji i do zakochania się w niej pomimo tego, że wymaga ona nieraz ofiarności i złożenia daru z siebie. Musimy mieć nieustannie w głowie „tak” wypowiedziane przez Maryję i próbować naśladować doskonałą Służebnicę – relacjonowała Karolina.

Msza św. posłania zakończyła się ogłoszeniem miejsca następnych ŚDM. W 2022 r. młodych z całego świata będzie gościć Portugalia.

Czas świadectwa

– Wyjazd był dla mnie cudownym czasem łaski. Na każdym kroku działał Duch Święty, prowadził, dawał siłę, natchnienia, a także radość, pokój i nadzieję. Problemy mnie nie dołowały, a umacniały w wierze i zaufaniu Jezusowi, a także budowaniu bliższych relacji z ludźmi, od których otrzymałam morze miłości. Czas oderwania od codzienności pozwolił zobaczyć, jak żyją inni, zastanowić się nad swoim życiem, a wszystko było tak bardzo omodlone. Chwała Panu za ten czas, ludzi i Jego obecność – mówi Ewa Baciur.

– ŚDM w Panamie są drugim tego typu wydarzeniem w moim życiu. Pierwsze miało miejsce w 2016 r. w Krakowie, kiedy to my gościliśmy młodych z całego świata w naszym kraju. Pozytywnie naładowana tym spotkaniem z Bogiem i drugim człowiekiem już na Mszy św. posłania z Papieżem Franciszkiem w Krakowie miałam myśl, żeby przeżyć kolejny ŚDM trochę dalej od domu. Panama wydawała się wtedy bardzo odległym miejscem, zupełnie nieznanym, małym państwem gdzieś po drugiej stronie Ziemi. A teraz? Przyznam szczerze, że na ten czas stała się moim drugim domem, wypełnionym po brzegi ludzką życzliwością, niegasnącym uśmiechem, entuzjazmem, radością, otwartością, dobrocią serca. I tak można by wymieniać bardzo wiele. Już pierwsze spotkanie z panamską rzeczywistością w diecezji Chitré pokazało, jak bardzo ten kraj i ci ludzie czekali na pielgrzymów. Rodziny przyjęły nas pod swoje dachy, jak byśmy byli im bardzo bliscy. Wspólne wieczorne posiłki, uczenie się słówek w swoich językach, poznawanie zainteresowań, rodzinnie spędzona niedziela – to wszystko bardzo zbliżyło nas do siebie i do tej pory ogromnie wzrusza. Wydarzenia centralne i pobyt w stolicy także był niesamowitym czasem. Spotkania z papieżem Franciszkiem podczas Mszy św., Drogi Krzyżowej, nocnego czuwania dały nam wszystkim poczucie jedności całego świata i koncentracji setek tysięcy młodych na Tym, który jest najważniejszy – Jezusie Chrystusie. Ojciec Święty w swojej homilii na Mszy św. posłania kilkukrotnie podkreślał, że każdy z nas jest Bożym TERAZ i z tą prawdą chciałabym wrócić do swoich codziennych obowiązków, mając świadomość swojej misji i powołania, które chce wypełniać – tu i teraz. To całe piękne wydarzenie, którego dzięki Bożej dobroci i ludzkiej życzliwości mogłam stać się uczestnikiem, pewnie długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Ze stanowczością i pewnością w sercu mogę powiedzieć, że ŚDM w Panamie był jednym z najpiękniejszych momentów w moim życiu – dzieli się Karolina Trębacz.

– Nasza wspaniała panamska przygoda, niestety, dobiega już końca. Był to cudowny czas, który zapamiętam do końca życia. Niesamowita atmosfera, nowe doświadczenia i codzienne wyzwania sprawiły, że każdy dzień był wyczekiwany i niósł ze sobą ogromną ilość pozytywnej energii. Głównymi celami pielgrzymki było oczywiście zbliżenie się do Pana Boga, spotkanie z papieżem i wysłuchanie słów kierowanych specjalnie do młodzieży. Papież Franciszek mówił m.in. o tym, że my, młodzi ludzie, nie jesteśmy przeszłością, ani przyszłością, ale teraźniejszością. Dlatego nie powinniśmy czekać, tylko działać już teraz, aby szerzyć królestwo Chrystusowe. Niemniej jednak to nie koniec korzyści wynikających z wyjazdu na ŚDM. Dzięki temu wydarzeniu mieliśmy możliwość poznania innej kultury, zawarcia nowych znajomości z młodymi z całego świata czy też zwiedzenia drugiego końca świata. Był to mój pierwszy ŚDM, ale na pewno nie ostatni! Do zobaczenia w Lizbonie! – podsumowuje Gabriela Janik

– ŚDM w Panamie były dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Pierwszy raz uczestniczyłam w ŚDM jako pielgrzym. Zarówno podczas dni w diecezji, jak i w samym Panama City spotkałam się z ogromną życzliwością i otwartością innych ludzi. Miałam okazję poznać bliżej kulturę mieszkańców Panamy i zachwycić się jej bogactwem. W różnorodności spotykanych ludzi z krajów całego świata miałam okazję doświadczyć różnorodności Kościoła powszechnego, ale także była to okazja, by zachwycić się jego pięknem. Ważne były dla mnie także słowa papieża Franciszka skierowane do nas młodych ludzi. Ojciec Święty mówił, że jesteśmy Bożym TERAZ. Nie możemy czekać na przyszłość, by nieść Chrystusa innym, ale mamy dzielić się Dobrą Nowiną z innymi w danej chwili – zwierzyła się Maria Gorycka.

Tagi:
ŚDM w Panamie

Panama przemieniła moje serce

2019-03-06 10:19

Piotr Kochmański
Edycja przemyska 10/2019, str. VI

Archiwum autora
Autor z uczestniczkami ŚDM w Panamie

Mam na imię Piotrek, pochodzę z Markowej. Na początku chciałbym zdradzić, że choćbym nie wiem jak się starał, nie będę w stanie oddać w pełni tego, co przeżyłem podczas ŚDM w Panamie. Ludzie byli tam tacy otwarci, pełni miłości, dobroci, czułości i radości. W życiu nie doświadczyłem czegoś takiego. Trudno to opisać, to trzeba przeżyć. Mógłbym tam po prostu zamieszkać na stałe. Tak bardzo tęsknię za tymi ludźmi! Mam wielkie pragnienie, aby nauczyć się hiszpańskiego i kiedyś wyruszyć na misje jako wolontariusz do jakiegoś kraju hiszpańskojęzycznego. Gdzie mnie Bóg poprowadzi.  Podczas ŚDM Papież mówił prosto do mojego serca. To jest mój Papież, papież ludzi prostych, chorych i ubogich.

W pierwszym tygodniu mieliśmy dni diecezji w miejscowości – La Arena. Gdy dotarliśmy na miejsce, tłumy wolontariuszy powitały nas, śpiewając i grając. Wszyscy rzucali się nam na szyję, czule przytulając – w ten sposób lokalna ludność wyrażała wielką radość z naszego przybycia. Następnie orkiestra z wokalistką zorganizowała dla nas spontaniczną zabawę przy tradycyjnych dźwiękach i rytmach typowych dla kultury panamskiej. Takiego przywitania i tak wielkiej otwartości nikt z nas się nie spodziewał. Czekali na nas, a my na nich, dwa i pół roku.

Rodziny i modlitwa

Po zabawie poznaliśmy rodziny, u których nocowaliśmy. Moja rodzina za wiele nie posiadała, nie byli to bogaci ludzie, ale dzielili się wszystkim, co mieli. Tak mnie polubili, że proponowali mi, żebym u nich zamieszkał, jeśli tylko bym zechciał, i dodali, że ich dom jest moich domem. Dawali mi dużo ciepła, co było dla mnie poruszające. W Polsce ludzie czasami boją się okazywać uczucia, tam, w Panamie, przeciwnie – nie potrafią ich nie okazywać.

Jeśli chodzi o Msze św. i adoracje były one bardzo spontanicznie i szczere. Poruszały moje serce. W diecezji zorganizowano dla nas m. in. wieczór kultur, na który rodziny ubrały nas w tradycyjne panamskie stroje. Podczas tej imprezy każdy kraj prezentował coś swojego. Gdy wyjeżdżaliśmy z La Arena czułych uścisków nie było końca. Był to bardzo poruszający moment.

Spotkania z Papieżem

Papież mówił dużo o miłości i wolności, krytykował myślenie, że chrześcijaństwo to zbiór praw i zasad. Ocenił takie pojmowanie wiary jako odpychające. Zwracał uwagę na tych, którzy chcą dzielić, i na nas, którzy chcą wprowadzać pokój. Pytał, czy chcemy być budowniczymi mostów? Odpowiadaliśmy: Chcemy! W piątek na Drodze Krzyżowej mówił dużo o Maryi, żeby tak jak Ona być blisko cierpiących i aby wstawać po upadkach. Papież mówił też o chorych, niepełnosprawnych i pytał, czy oni zasługują na miłość? Najbardziej jednak zapamiętałem cztery elementy, których funkcjonowanie jest potrzebne do zdrowego rozwoju, tj. rodzina, wspólnota, praca i edukacja. Jeśli czegoś nie ma, człowiek w coś ucieka. Następca św. Piotra pytał dorosłych, jakie warunki do życia zapewniają młodym i zachęcał, aby potrafili spojrzeć na młodych ich oczyma. Na koniec mówił, że my, młodzi, jesteśmy teraźniejszością, jesteśmy teraz.

Moja codzienność

Pan Bóg uczynił wielkie cuda. Po tym ŚDM-ie chcę przenosić atmosferę i ducha spotkania z papieżem na moją codzienność, na ludzi, których spotykam każdego dnia. Mam być przecież teraźniejszością. Jak więc mógłbym tak nie czynić? Wiara musi być żywa, nie można jej zamykać, bo inaczej staje się martwa. Jeśli Bóg będzie chciał, wrócę do Panamy i spotkam się z moimi rodzinami, braćmi i siostrami. Jeśli taka będzie Jego wola, to pojadę na misje do Ameryki Łacińskiej. Bardzo tego pragnę. Bóg będzie mi wszystko stopniowo wyjawiał w ciszy. Na razie jednak skupiam się na tu i teraz i na niczym innym. Mam też pragnienie częstego odmawiania Koronki do Miłosierdzia Bożego. To zapewne za sprawną moich przyjaciół z Polski oraz pewnej Panamki – Marii, którą spotkaliśmy w Panama City. Zamierza nauczyć się języka polskiego i wstąpić do zakonu w Polsce, a następnie zostać apostołką Bożego Miłosierdzia. Zachęcam Was wszystkich do pojechania na ŚDM do Lizbony. Życzę Wam dużo miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ufajmy Bożemu miłosierdziu, ale go nie nadużywajmy

2019-03-24 12:11

st (KAI) / Watykan

„Możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca” – powiedział papież w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty odniósł się w swej refleksji do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 13, 1-9), zawierającego przypowieść o drzewie figowym, które nie wydawało owoców. Wskazał, że właściciel winnicy uosabia Boga Ojca, a ogrodnik jest obrazem Jezusa, natomiast drzewo figowe jest symbolem obojętnej i nie wydającej owoców ludzkości.

„Jezus wstawia się u Ojca za ludzkością i prosi Go, aby poczekał i dał jej jeszcze trochę czasu, aby mogły się w niej pojawić pierwsze oznaki owoców miłości i sprawiedliwości. Drzewo figowe, które właściciel z przypowieści chce wyrwać, jest obrazem życia jałowego, niezdolnego do dawania, czynienia dobra. Jest symbolem tego, kto żyje dla siebie, syty i zadowolony, rozłożony w wygodach swojego życia, niezdolny, by skierować spojrzenie i serce ku tym, którzy są obok niego i przeżywają cierpienie, ubóstwo i trudności. Tej postawie egoizmu i duchowej bezpłodności przeciwstawiana jest wielka miłość ogrodnika wobec drzewa figowego: jest cierpliwy, potrafi czekać, poświęca jemu swój czas i pracę. Obiecuje właścicielowi, że szczególnie zadba o to nieszczęśliwe drzewo” – wyjaśnił Franciszek.

Papież podkreślił, że przypowieść ta ukazuje Boże miłosierdzie, które pozostawia nam czas na nawrócenie. Wskazuje ona, że „możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zachęcił, abyśmy wykorzystali okres Wielkiego Postu do nawrócenia, poprawy w naszym życiu, sposobie myślenia, działania i przeżywania relacji z innymi. „Jednocześnie musimy naśladować cierpliwość Boga, który ufa, że wszyscy są zdolni aby «powstać» i podjąć pielgrzymowanie na nowo. Nie gasi wątłego płomienia, ale towarzyszy i troszczy się o tych, którzy są słabi, żeby się umocnili i wnieśli swój wkład miłości do wspólnoty. Niech Maryja Dziewica pomoże nam przeżywać te dni przygotowań na Święta Paschalne jako czas odnowy duchowej i otwartości na łaskę Boga oraz Jego miłosierdzie” – stwierdził papież na zakończenie swego rozważania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem