Reklama

Skupieni na Nowonarodzonym

2019-01-02 12:59

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 1/2019, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Legion Maryi w radomyskim domu rekolekcyjnym

Do świąt Bożego Narodzenia przygotowywaliśmy się w różnoraki sposób. Zróbmy dziś podsumowanie rekolekcji i dni skupienia, jakie przeżywali członkowie Akcji Katolickiej, Legionu Maryi i uczestnicy rekolekcji duszpasterstwa niesłyszących

Akcja Katolicka

Co roku w Adwencie członkowie Akcji Katolickiej gromadzą się wspólnie na diecezjalnym dniu skupienia. W tym roku gospodarzem duchowych refleksji był Parafialny Oddział Akcji Katolickiej z parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu wraz ze swoim asystentem ks. Janem Zającem. Dzień skupienia poprowadził ks. Marek Kumór, Dyrektor Wydziału Duszpasterstwa diecezji sandomierskiej.

– W programie, obok Mszy św., był czas na nabożeństwa: wspólny Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, adorację w Godzinie Łaski, a także trzy konferencje, których przewodnią myślą było „życie sakramentalne”. Zebrani członkowie Akcji Katolickiej zwiedzili także Muzeum Siarki w Tarnobrzegu – informuje ks. Artur Barański, diecezjalny asystent Akcji Katolickiej, i dodaje: – Na te adwentowe duchowe zmagania przyjechali przedstawiciele wielu Parafialnych Oddziałów Akcji Katolickiej z całej diecezji. Spotkania takie nie tylko przygotowują na przeżycie świat Bożego Narodzenia, ale pogłębiają wiarę uczestników i budują wspólnotę.

Uczestnicząca w ćwiczeniach duchowych wiceprezes DIAK w podziękowaniu za prowadzenie rekolekcji powiedziała: – Wracamy do domu świadomi, że ciągle mamy w sobie pogłębiać wiarę i dbać o dobre życie sakramentalne, bo tylko dzięki temu dobrze przygotujemy się na przyjście Pana Jezusa.

Reklama

Legion Maryi

Trzydniowe ćwiczenia duchowe dla członków Legionu Maryi poprowadził ks. Andrzej Rams, kustosz sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w Chorzelowie w diecezji tarnowskiej. Miejscem spotkania i modlitwy był Dom Rekolekcyjny „Augustianum” w Radomyślu nad Sanem.

– Konferencje, Eucharystie, nabożeństwa, wspólny śpiew i „andrzejki” oraz wiele czasu na wspólne rozmowy wypełniły szczelnie rekolekcyjne zmagania. Nie brakło, oczywiście, czasu na spowiedź i rozmowy duchowe. Modlitwa brewiarzowa, Różaniec i Koronka do Bożego Miłosierdzia to stałe punkty trzech dni rekolekcji. W sobotni wieczór legioniści poprowadzili Wieczór Uwielbienia, a w pierwszą noc czuwali przed Najświętszym Sakramentem. Rekolekcje zakończyło zawierzenie legionistów Maryi, którego dokonali ksiądz rekolekcjonista oraz ks. Rafał Cudziło, duchowy kierownik legionowej wspólnoty Komicjum Tarnobrzeg – informuje Kazimiera Malinowska.

W rekolekcjach wzięło udział blisko 70 osób, a ok. 100 osób dojechało na zawierzenie zarządów. – Rekolekcje legionowe odbywają się regularnie dwa razy w roku, gdyż formacja legionowa wymaga szczególnej systematyczności – zaznacza duchowy opiekun wspólnoty.

Duszpasterstwo niesłyszących

Osoby niesłyszące z Ostrowca Świętokrzyskiego, Opatowa, Klimontowa, Tarnobrzega, Nowej Dęby i Rudnika nad Sanem wraz ze swoimi duszpasterzami uczestniczyli w diecezjalnym dniu skupienia. Organizatorem tegorocznego spotkania był Ośrodek Duszpasterski w Sandomierzu. Obecni byli także klerycy przynależący do seminaryjnego Koła Duszpasterstwa Głuchych. Spotkanie odbyło się w Ośrodku Rekolekcyjnym „Quo vadis” w Sandomierzu. Dzień skupienia poprowadził ks. Stanisław Gurba, diecezjalny duszpasterz niesłyszących i opiekun grupy sandomierskiej.

– Głusi skorzystali z sakramentu pokuty, wysłuchali nauki rekolekcyjnej oraz uczestniczyli we Mszy św. Koło liturgiczne niesłyszących z Ostrowca Świętokrzyskiego poprowadziło modlitwę koronką do Bożego Miłosierdzia. Na zakończenie ks. Stanisław Grygiel, duszpasterz głuchych w Ostrowcu Świętokrzyskim, pobłogosławił opłatki na wigilijny stół, które uczestnicy dnia skupienia zabrali do swoich domów. Druga część spotkania miała charakter integracyjny, a została poprowadzona przez Siostry Salezjanki Najświętszych Serc z Rudnika nad Sanem. Upominki własnoręcznie przygotowane przez s. Leę i s. Grace, wręczane niesłyszącym w ramach prowadzonych konkursów, miały charakter edukacyjny. Przypominały o tym, co jest najważniejsze w czasie świąt Bożego Narodzenia. Spotkanie adwentowe było okazją do pogłębienia wiary, budowania wspólnoty i przygotowaniem do dobrego przeżycia tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia – zaznacza diecezjalny duszpasterz niesłyszących.

Tagi:
Akcja Katolicka Legion Maryi

Reklama

Srebrny jubileusz Legionu Maryi

2018-10-08 06:18

Teresa Sosenko

Archiwum parafii
Procesja z darami

W kościele pw. św. Józefa w Kraśniku odbyła się uroczysta Eucharystia z okazji 25-lecia powstania w parafii Legionu Maryi.

Legion Maryi jest apostolskim ruchem katolików świeckich, którzy pod przewodnictwem Maryi Niepokalanej wspierają nieustannie wszelkie działania Kościoła na polu ewangelizacyjnym - mówił we wprowadzeniu do Mszy św. proboszcz ks. Janusz Stefanek. Jak przypomniał, w parafii Legion Maryi został założony w grudniu 1992 r. przez ks. Stanisława Zająca, a formacją grupy zajmowała się s. Zyta ze Świdnika i legioniści z Lublina. Pierwszym opiekunem został ks. prał. Jan Strep, a prezydentem Wanda Łakoma. Prezydium przyjęło wezwanie Róży Duchownej.

W homilii ks. Stanisław Zając przypomniał, że Legin Maryi to prężny ruch Maryjny, który powstał w Irlandii w 1921 r., w przeddzień uroczystości Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Do Polski przywędrował w 1927 r., jednak wkrótce - ze względu na prześladowania - podzielił los wszystkich organizacji kościelnych w naszym kraju. Wznowił swą działalność na początku lat 80. XX w. na życzenie Ojca Świętego Jana Pawła II. Obecnie zrzesza ponad milion członków czynnych i kilka milionów członków pomocniczych w wielu krajach świata.

Czynna praca apostolska Legionu Maryi w Kraśniku Fabrycznym polega na docieraniu do coraz szerszych kręgów ludzi wierzących i niewierzących, niesieniu i pogłębiania wiary katolickiej. Podejmowane prace to: wspólna modlitwa, odwiedzanie ludzi samotnych, starszych i chorych w szpitalach, przygotowywanie do Sakramentu Bierzmowania, a także rozpowszechnianie prasy katolickiej i pomoc w organizowaniu rekolekcji parafialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat

2016-11-02 11:42

Wysłuchali: Magdalena Bartoszewicz i Paweł Kęska
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 25

Witam, mam na imię Klaudia, mam 23 lata, jestem studentką – studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, co zawsze było moim marzeniem, bo Kraków jest magicznym miejscem

Paweł Kęska

Choroba

Mama Klaudii: Kiedy Klaudia się urodziła, miała długie włosy. Wszyscy – zarówno ja, jak i mąż, i syn – byliśmy bardzo szczęśliwi. Kiedy miała 3 lata, zachorowała na zapalenie oskrzeli i wtedy zaczęła utykać na jedną nogę. Pani doktor zleciła jej rentgen. Okazało się, że w nodze coś jest, ale nie wiadomo co. Po miesiącu dostaliśmy skierowanie do szpitala na ortopedię. Najpierw trafiliśmy do Sieradza i tam zdiagnozowano u Klaudii ropień Brodiego, następnie trafiliśmy do Łodzi i musiałam się zgodzić na operację tej nogi. Ropy jednak nie było. Klaudii wyczyszczono kość i później lekarz zmienił diagnozę na dysplazję włóknistą kości. Nie znam się na medycynie i wydawało mi się, że lekarz ma rację, ufałam mu. Jednak po jakimś czasie noga zaczęła się wykrzywiać. Klaudia nie stąpała na tej nodze, więc pojechaliśmy do innego szpitala, też w Łodzi, i tam lekarz powiedział, że to nie jest ta choroba, że to co innego. Trafiliśmy następnie do Warszawy, do szpitala, i to już był koszmar – podejrzewali zapalenie kości, gruźlicę kości i wiele innych chorób. Tam Klaudia była leczona przez dłuższy czas. To w sumie 12 lat leczenia ze złymi diagnozami. Klaudia chodziła non stop w butach ortopedycznych. Noga rosła, kość w tej nodze była jakby większa, robiła się jak gąbka.

Zobacz także: Potrzebna proteza dla Klaudii!

Lublin

Był taki moment, że Klaudia bardzo źle się poczuła, dostała gorączki, noga bardzo ją bolała. Pojechaliśmy do szpitala. A tam lekarz powiedział, że nie przyjmie córki na oddział. Pytam: dlaczego, przecież ta noga ją boli, coś się dzieje, ma gorączkę, jest słaba... Odpowiedział, że nie ma miejsc, że trzeba zrobić rezonans, badania, ale u siebie, i że musimy wracać do domu. Byłam tak zrozpaczona, że nie wiedziałam, co mówić. Musiałam być jednak silna, żeby dziecko nie widziało, że matka jest słaba. Trafiliśmy do Otwocka, ale tam lekarz, gdy zobaczył te karty szpitalne i wyniki badań, to się przestraszył i kazał jechać do innego szpitala. Nie wiedziałam, co robić. Poleciłam Klaudii poszukać w Internecie szpitala, gdzie leczą zapalenie kości. Znalazła szpital w Lublinie. Leki już jej nie pomagały, noga coraz bardziej bolała. Zadzwoniłam do Lublina, odebrała sekretarka, bardzo się przejęła sytuacją Klaudii. Miałam zadzwonić do lekarza za 20 minut i to zrobiłam. Lekarz kazał nam przyjechać i obiecał, że wszystko będzie na nas czekało. Mówię do niego, że nie mam skierowania do szpitala, a on, że to nie ma znaczenia, on wszystko załatwi. Pojechałyśmy i rzeczywiście wszystko tam na Klaudię czekało. Byłam w szoku. Lekarz, z którym rozmawiałam, przyszedł i poznał Klaudię. Lekarze zapoznali się z historią całej jej choroby, ze wszystkimi dokumentami, zrobili jej zaraz rezonans magnetyczny, tomograf. Miała robione wlewy – nie wiem, na czym to polegało, ale widziałam, jak fatalnie to znosiła. Nic jej nie pomagało, było coraz gorzej. I wtedy właśnie ordynator zwołał konsylium. Cały czas byłyśmy informowane, co się dzieje. Podczas konsylium lekarze stwierdzili, że to zupełnie inna choroba niż to, co jest wpisane w całej dotychczasowej dokumentacji ze szpitali. Klaudii zrobiono biopsję. Lekarze upewnili się jedynie, że to choroba Recklinghausena, postać kostna. Amputację wykonano 14 stycznia 2009 r. Lekarze przygotowali Klaudię do amputacji i mnie chyba też. Córka mówiła lekarzowi, że chce znać prawdę. Powiedział, że to jest choroba nowotworowa, że amputacja uratuje jej życie. Była bardzo silna, to ona podjęła decyzję o amputacji, a miała wtedy 16 lat.

Kiedy rodzic widzi, jak jego dziecko cierpi, i nie może mu pomóc, to jest chyba najtrudniejsze, żeby w ogóle to przeżyć. Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat. Ale nie mogłam, trzeba było wtedy wszystko dusić w sobie.

Proteza

Klaudia: Obecnie mam protezę, która ma 8 lat, i jak każda rzecz materialna ta proteza po prostu ulega zniszczeniu, zużywa się. Jest posklejana w różnych miejscach, by nadal się trzymała w jednym kawałku. Jestem zmuszona prosić ludzi dobrej woli o pomoc, bo nie stać mnie na sfinansowanie tak drogiej protezy.

W związku z wysokim kosztem protezy często ludzie pytają mnie, dlaczego ona jest taka droga; porównują to do zakupu mieszkania, auta, domu. Jest to dla mnie bardzo niezręczna sytuacja, ciężko mi w ogóle cokolwiek odpowiedzieć. Nie mam wpływu na to, ile kosztuje proteza. Kiedyś jeden mądry człowiek zapytał mnie, czy pytam tych ludzi: Na ile pani czy pan wyceniłby swoją nogę? I wtedy ten człowiek może się zastanowić, że tak naprawdę ta noga jest bezcenna, że dałby dużo więcej pieniędzy za swoją nogę. Myślę, że to jest dobra odpowiedź na to pytanie.

w przyszłości chciałabym założyć rodzinę, mieć męża, dzieci, nie wiem, kiedy to nastąpi. Marzę o zwykłym życiu. Może to jest dziwne, bo ktoś może sobie pomyśleć, że jego życie jest szare, a ktoś inny może o tym marzyć. Tymczasem takie codzienne szare życie kojarzy nam się z życiem bez problemów, bez cierpienia. Właśnie o coś takiego mi chodzi.

* * *

W serwisie: www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na protezę dla Klaudii i będziemy ogromnie wdzięczni za każde jej wsparcie: pomagam.caritas.pl/potrzebna-proteza-dla-klaudii/.

Wpłat można dokonywać również na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: „Krakow_Klaudia 240816”.

Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas został wyemitowany w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 31 października br.

Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Czaja: Z całego serca przepraszam

2019-03-21 19:58

Drogi Panie Dariuszu,

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

zwracam się do Pana tą drogą, ponieważ nie mam innej możliwości, a chcę się odnieść do słów Pana, które za pośrednictwem mediów skierował Pan w moją stronę.

Mój sekretarz i zarazem rzecznik Kurii Diecezji Opolskiej, ks. Joachim Kobienia wyjaśnił kolejny raz niektóre kwestie poruszone w Pana wypowiedzi. Mógłbym i ja, jeszcze coś dodać, ale nie to jest moim zamiarem.

Gorzkie słowa, jakie Pan skierował, wraz z mamą, w moją stronę, staram się zrozumieć i odczytuję je jako wyraz ogromnego bólu i cierpienia, i wielkiej traumy, które są pochodną straszliwego czynu pedofilii, którego dopuścił się wobec Pana, ks. Mariusz. Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy. Chodzi o sytuację, która powstała jako nieprzewidziany rezultat obranej drogi dyskrecji, którą w dobrej wierze podjąłem, na prośbę Pana mamy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu!

Z całego serca przepraszam Pana, podobnie jak w naszym pierwszym spotkaniu i w liście pasterskim, za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził dopuszczając się przestępstwa pedofilii. Przykro mi też, że podjęta droga dyskrecji przysporzyła Panu, jeszcze więcej bólu i cierpienia.

Panie Dariuszu, boleję także bardzo nad stanem Pańskiego zdrowia i zarówno Panu, jak i mamie, oferuję konieczne wsparcie dla powrotu do pełni sił.

Szkoda, że odwołał Pan spotkanie, o które Pan prosił w środę popielcową. Być może udałoby się uniknąć tego wielkiego napięcia, które powstało. Ufam jednak, że Pan zachce się ze mną spotkać. Zawsze jestem gotów na takie spotkanie, w czasie którego mógłbym jeszcze raz, bardzo osobiście, Pana przeprosić. Niech Pan Bóg ma Pana w szczególnej opiece i uzdrowi wszelkie rany.

+ biskup Andrzej Czaja

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem