Reklama

Harcerskie jubileusze

2018-09-25 11:55

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 39/2018, str. IV

Ks. Adam Stachowicz
Druga część stalowowolskich obchodów odbyła się przed świątynią

Związek Harcerstwa Polskiego w tym roku świętuje 100-lecie swojego istnienia. Wiek działalności ZHP świętowano w Nisku, a pięć lat istnienia szczepu w Stalowej Woli

Niżańskie Szare Szeregi

Wraz z odzyskaniem niepodległości tworzyły się struktury harcerstwa na ziemiach polskich. W związku z tym w dniach 14-15 września obchody stulecia miejscowego Hufca ZHP im. Szarych Szeregów obchodzono w Nisku. Działalność harcerska w Nisku rozpoczęła się zaraz po odzyskaniu niepodległości i związana była z osobą Jerzego Brauna, który zaszczepiał idee harcerstwa wśród młodzieży szkolnej. Niżańscy harcerze wsławili się w walkach o wolność Ojczyzny i wnieśli znaczący wkład w wychowanie patriotyczne wielu pokoleń.

– Obchody jubileuszu 100-lecia działalności rozpoczęły się 14 września wieczorem, gdy harcerze rozbili obóz w parku miejskim. Jak się okazało, była to próba hartu ducha, gdyż nocna ulewa dała się mocno we znaki. W sobotę 15 września główne uroczystości harcerskiego jubileuszu rozpoczęła Msza św. w sanktuarium św. Józefa w Nisku pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Nitkiewicza, z udziałem kapłanów z dekanatu oraz harcerskich kapelanów. We wspólnej modlitwie uczestniczyli przedstawiciele władz parlamentarnych, wojewódzkich i miejskich, instruktorzy i wychowawcy niżańskiego hufca oraz zuchy, harcerze i harcerki ze wszystkich drużyn – relacjonuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Bp Krzysztof Nitkiewicz, nawiązał w homilii do obchodzonego wspomnienia Matki Bożej Bolesnej. Powiedział, że pomimo radosnej okoliczności, jaką jest jubileusz hufca, liturgia zachęca do zmierzenia się z tematem ofiary i cierpienia. Biskup wskazał na postawę Maryi, która stała pod krzyżem swojego Syna. I chociaż nie wypowiedziała żadnego słowa ani nie wykonała żadnego gestu, Jej trwanie na Golgocie było zjednoczeniem się ze zbawczą ofiarą Chrystusa. Miało ono swój dalszy ciąg po Jego śmierci i zmartwychwstaniu zgodnie ze słowami Pana Jezusa: „To czyńcie na moją pamiątkę”. – Maryja mówi dzisiaj do każdego z nas: Czuwaj ze Mną pod krzyżem. Wydobądź z siebie wszystko, co masz najlepszego, najpiękniejszego, najcenniejszego. Ofiaruj to Bogu i podziel się z innymi. Taka ofiara przemienia boleść w radość, prowadzi z obumierania do zmartwychwstania. Harcerze z Niska zapisali w ten sposób wiele chwalebnych kart historii Kościoła i Polski. Wy macie to dzieło kontynuować – podkreślał Ordynariusz Sandomierski.

Reklama

Na zakończenie Mszy św. komendant hufca Dariusz Wasyl wręczył Biskupowi statuetkę krzyża harcerskiego w podziękowaniu za przyjaźń i współpracę. Dalsza część obchodów kontynuowana była na niżańskim rynku, gdzie odbył się uroczysty apel. Poświęcono i odsłonięto tablicę upamiętniającą 100-lecie harcerskiej działalności na Ziemi Niżańskiej.

– W ostatnich latach ruch harcerski na naszym terenie przeżywa duży rozkwit. Obecnie mamy 15 drużyn zrzeszających ok. 300 zuchów, harcerki i harcerzy. Nad ich wychowaniem czuwa ok. 30 instruktorów i wychowawców. Co roku organizowane są obozy, biwaki i harcerskie rajdy. Naszym marzeniem jest podniesienie jakości naszej formacji i wychowania oraz nadal kształcenie dobrej harcerskiej kadry – podkreślał podharcmistrz Dariusz Wasyl, komendant niżańskiego hufca.

Stalowowolski Feniks

Mały, ale jakże znaczący jubileusz, świętował działający przy parafii Opatrzności Bożej w Stalowej Woli harcerski szczep „Feniks”. Przez pięć lat zgromadził ponad 150 osób. – Jesteśmy nowym środowiskiem ZHP w Stalowej Woli utworzonym w 2013 r. i przynależymy do Lasowiackiego Hufca im. Powstańców Styczniowych. Terenem działalności naszego Szczepu jest parafia pw. Opatrzności Bożej w Stalowej Woli, gdzie w budynku plebanii mamy swoją harcówkę. W naszych szeregach są również osoby spoza parafii. Szczep obecnie liczy pięć jednostek: dwie gromady zuchowe, dwie drużyny harcerskie i jedną drużynę starszoharcerską – informuje druhna przewodniczka Karolina Pawłowska, komendant szczepu.

Świętowanie rozpoczęło się od Mszy św., której przewodniczył ks. Krzysztof Kida, dziekan stalowowolski, a koncelebrowali kapelani szczepu oraz kapłani posługujący w innych drużynach harcerskich. We wspólnej modlitwie uczestniczyli instruktorzy i drużynowi wraz ze swoimi podopiecznymi, rodzice zuchów i harcerzy oraz przedstawiciele władz samorządowych. Na wspólne świętowanie druhowie z „Feniksa” zaprosili harcerzy ze Szczepu Harcerskiego ZHP „Bieszczadnicy” z Woli Rzeczyckiej, którzy pomagali im tworzyć harcerskie struktury oraz harcerzy z Zaklikowa, gdzie powstanie drużyn harcerskich wspierali druhowie ze stalowowolskiego „Feniksa”.

Podczas homilii ks. Kamil Dziurdź, który tworzył struktury szczepu, wspominał chwile powstawania harcerstwa przy stalowowolskiej parafii. Mówił także o zadaniach, jakie stają przed tymi, którzy wstępują w harcerskie szeregi. – Harcerstwo to szkoła budowania dobrych relacji, szkoła służby i braterstwa, to szkoła życia. A jeśli wychowanie harcerskie mówi jednym głosem z rodzicami, ze szkołą i Kościołem, to możemy być spokojni o przyszłość młodego pokolenia, o naszą tradycję, o przyszłość Polski – podkreślał kaznodzieja.

Po Mszy św., na placu obok parafialnego kościoła, odbył się apel i rozpalono harcerskie ognisko. Obecny na uroczystości bp Krzysztof Nitkiewicz powiedział, że chociaż nie od razu Rzym zbudowano, to szczep, którego narodzin i rozwoju był świadkiem, zrobił przez minione pięciolecie duże postępy. Zachęcił harcerzy do dalszego rozwijania ducha braterstwa i służby, będących istotą ruchu skautowego.

Podczas wspólnego wieczoru nie zabrakło harcerskiej gawędy o historii szczepu oraz wspólnego śpiewu i zabaw. – Praca wychowawcza i formacyjna harcerzy przy parafii to ważna część naszego duszpasterstwa. Prężnie działające drużyny nie tylko dbają o dobre wychowanie zuchów i harcerzy, ale także mocno oddziaływają na inne grupy rówieśnicze. Nasz szczep to także zasługa rodziców, którzy nie tylko mobilizują swoje dzieci, ale także sami umacniają wzajemne więzi – podkreślał ks. Krzysztof Kida.

Tagi:
harcerze

W służbie człowiekowi i Ojczyźnie

2018-11-14 11:43

Ewa i Tomasz Kamińscy
Edycja lubelska 46/2018, str. III

W przedpołudnie 3 listopada lubelska archikatedra nabrała tonacji oliwkowej, szarej, granatowej i niebieskiej – od kolorów mundurów harcerzy, reprezentujących stutysięczną społeczność Związku Harcerstwa Polskiego, przybyłych z całego kraju, by świętować setną rocznicę jego powstania. Uroczystości rozpoczęła Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika

Ewa Kamińska
Uczestnicy jubileuszowego zjazdu

Kapelan naczelny ZHP ks. Wojciech Jurkowski SAC, witając delegacje, poczty sztandarowe, kapelanów i wszystkich uczestników, powiedział, że dla rozpoczęcia świętowania Lublin nie jest miejscem przypadkowym, gdyż tu w listopadzie 1918 r., podczas zjazdu przedstawicieli wszystkich polskich ośrodków skautowych, postanowiono utworzyć wspólną organizację – Związek Harcerstwa Polskiego. Podkreślił, że w karty niełatwej historii niepodległej Polski wpisuje się, mająca piękne karty, służba ZHP. Mówił, że z tego, co było trudne i złe, co nie wyszło w służbie Bogu i Ojczyźnie, należy wyciągać wnioski. Dodał, że w czasie Mszy św. harcerze będą prosić o potrzebne łaski i błogosławieństwo na czuwanie przez kolejne stulecie w wierności idei skautingu i służbie, której fundamentem jest przyrzeczenie i prawo harcerskie.

Abp Stanisław Budzik w homilii przypomniał, że zjazd zjednoczeniowy rozpoczął się na progu niepodległości 1 listopada 1918 r. Mszą św. w kościele pw. św. Piotra przy ul. Królewskiej. – Wspominamy piękny owoc niepodległości, jakim było zjednoczenie polskich organizacji harcerskich – powiedział Pasterz. Nawiązując do słów Ewangelii mówiących o zaproszeniu Jezusa na ucztę u faryzeusza, podkreślił, że chodzi w niej przede wszystkim o nasze miejsce przy stole, do którego zaprasza Bóg. Tu wszyscy są równi. Nie liczą się tytuły, stanowiska, układy, pieniądze i wykształcenie. – Każdy musi zająć ostatnie miejsce, licząc na Boże Młosierdzie – zauważył Ksiądz Arcybiskup. Dodał, że wielcy święci uważali się za wielkich grzeszników, gdyż będąc blisko Boga, odczuwali swoją małość. Wzorem pokory jest Jezus, który służył innym i oddał za ludzi swoje życie. Z takich wartości, jak służba na rzecz drugiego człowieka oraz wspólnoty, zrodził się i przysłużył ojczyźnie ruch harcerski. Abp Budzik przypomniał, że harcerstwo pięknie zapisało się w ostatnich stu latach polskiej historii, zwłaszcza w czasie II wojny światowej. Podkreślił wychowawcze zaangażowanie tysięcy druhen i druhów we włączanie kolejnych pokoleń Polaków w piękną tradycję służby Bogu, Polsce i bliźniemu. To zaangażowanie staje się szkołą koleżeństwa, budowania jedności, wspólnoty, szacunku dla drugiego człowieka oraz samodzielności. – Warto wspierać istniejące drużyny harcerskie; warto, by władze stwarzały warunki do powstawania nowych drużyn – powiedział Metropolita. Wskazując na wizerunek Matki Bożej Płaczącej, za św. Janem Pawłem II prosił, by zawołanie Apelu Jasnogórskiego „Jestem, pamiętam, czuwam” prowadziło do wiary w Chrystusa, będącej przez uczynki odpowiedzią na Boże wezwanie do pamiętania wielkich dzieł, jakie Bóg uczynił w życiu ludzi i dziejach ojczyzny, do czuwania, by wróg Boga nie wkradł się i nie rozpanoszył w duszach.

– To, co przeżyliśmy w archikatedrze, pragniemy wraz z błogosławieństwem wziąć w nasze serca i w naszą służbę – powiedział ks. Wojciech Jurkowski. – Chcemy tę służbę pełnić z dumą i wielką radością, współpracując dla dobra człowieka i naszej ojczyzny niepodległej – podkreślał. Po Mszy św. w Trybunale Koronnym odbyły się obrady Rady Naczelnej ZHP. Harcerze wzięli też udział w uroczystym apelu na pl. Litewskim. Na ścianie Teatru Dramatycznego im. Juliusza Osterwy została odsłonięta tablica upamiętniająca uczestników Zjazdu Zjednoczeniowego w listopadzie 1918 r., który odbył się w tym budynku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Ryś: Maryjo, jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem

2018-12-15 09:23

xpk / Częstochowa (KAI)

- Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem – mówił na Jasnej Górze abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki wygłosił rozważanie podczas Apelu Jasnogórskiego.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Odwołując się do psalmu responsoryjnego metropolita łódzki powiedział: "Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie. Liście jego nie więdną, a wszystko, co czyni, jest udane".

Biskup zaznaczył, że jest to psalm, który nas stawia na rozstaju dróg. "Można pójść drogą sprawiedliwych, ale można też pójść drogą grzeszników - można pójść drogą występnych. Patrzymy na ten psalm i widzimy Maryję, która miała w życiu męstwo wybrać, która miała w życiu męstwo zdecydować, która miała w sobie dość męstwa, żeby wziąć odpowiedzialność najpierw za Ciebie, kiedy zostałeś poczęty w Jej łonie. Potem miała odwagę wziąć odpowiedzialność za Kościół, który Jej powierzyłeś jako Matce na Golgocie" - powiedział abp Ryś.

Metropolita wskazywał, że Maryja jest szczęśliwa, bo nie weszła na drogę grzeszników i nie znała grzechu. "Szczęśliwa, bo jest zaprzeczeniem tych wszystkich naszych wyobrażeń, że szczęście jest w grzechu. Maryjo jesteś szczęśliwa, bo jesteś bezgrzeszna. Jesteś szczęśliwa, bo upodobałaś sobie w Prawie Pańskim, bo jesteś osobą modlitwy, bo jesteś Osobą modlitwy dniem i nocą. Jesteś szczęśliwa, bo zasadzona nad płynącą wodą, która jest Duch Święty - mówił abp Ryś. - Jesteś szczęśliwa, bo wydałaś i wydajesz ciągle owoc w swoim czasie. Błogosławiony jest Twój owoc – Jezus. Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem. Jakie to jest szczęście owocować Bogiem. Twoje liście nie więdną, a wszystko co czynisz jest udane!" – wskazał metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem