Reklama

Służyć Chrystusowi obecnemu w Najświętszej Eucharystii

2018-04-04 10:33

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 14/2018, str. III

Ks. Adam Stachowicz
Nadzwyczajni szafarze Komunii św.

Po odbyciu formacji duchowej, teologicznej i praktycznej skoncentrowanej wokół sakramentu Eucharystii w katedrze sandomierskiej bp Krzysztof Nitkiewicz dokonał obrzędu błogosławieństwa i posłania nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Gotowość podjęcia się tej zaszczytnej posługi podjęło się 57 mężczyzn z kilkunastu parafii naszej diecezji. Obrzęd dokonany został podczas Mszy św., której przewodniczył Biskup Ordynariusz, a koncelebrowali kapłani z parafii pochodzenia mężczyzn.

Podczas homilii Biskup mówił o zadaniach stojących przed nadzwyczajnymi szafarzami Komunii św. Wspomniał szczególnie o apostolacie wśród ludzi w podeszłym wieku i chorych, którzy pragną spotkać Jezusa, ale z racji na swoją sytuację nie mogą pójść do Kościoła i przyjąć Komunii św. – Ci nasi bracia i siostry są podobni do Greków z przeczytanej przed chwilą Ewangelii, którzy prosili apostoła Filipa: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”. Chodzi o spotkanie osobiste i bezpośrednie, o rzeczywiste zjednoczenie się z Panem Jezusem w Eucharystii. Środki masowego przekazu dają dzisiaj wiele możliwości na płaszczyźnie religijnej, ale nie mogą nigdy zastąpić sakramentów. Cieszę się, że jako pomocnicy kapłanów będziecie szli do tych którzy „chcą ujrzeć Jezusa”, niosąc im umocnienie i radość. Staniecie się miłosiernymi ramionami Kościoła przygarniającego wszystkich cierpiących i strapionych. Dziękuję wam za to gorąco. Dziękuję waszym żonom, dzieciom i znajomym, gdyż bez ich akceptacji oraz wsparcia, nie byłoby to możliwie – powiedział Biskup.

Reklama

Ordynariusz Sandomierski zauważył jednocześnie, że łączenie posługi nadzwyczajnych szafarzy z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi będzie wymagało pewnych wyrzeczeń. – Wasza nowa funkcja wywoła ponadto różne reakcje ze strony środowiska, w którym żyjecie. Może obudzicie czyjeś sumienie. Nie dajcie się zniechęcić tym, którzy powiedzą, że to strata czasu, że niepoważne, koniunkturalne. Przypomnijcie sobie wtedy słowa Pana Jezusa o ziarnie, które – aby wydać plon – musi najpierw obumrzeć. On sam uczy nas takiej postawy właśnie w Eucharystii. Eucharystia i służba bliźniemu to przecież dwa nierozdzielne aspekty tej samej zbawczej rzeczywistości. Naprawdę warto żyć dla Boga i dla innych. Pan Jezus zapewnia nas, że otrzymamy w zamian znacznie więcej, niż dajemy – podkreślał bp K. Nitkiewicz.

Sam obrzęd dokonał się po homilii. Wtedy to kandydaci na nadzwyczajnych szafarzy wyrazili swoją gotowość do posługi Najświętszej Eucharystii i zostali pobłogosławieni przez Biskupa. Po Mszy św. każdy z nadzwyczajnych szafarzy otrzymał dekret uprawniający go do wypełniania tej posługi oraz stosowną legitymację.

Tagi:
szafarz szafarze

Wskazani przez proboszczów

2018-03-14 11:06

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 11/2018, str. I

MR
Wykład dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św.

Ponad 60 osób zjawiło się 3 marca w siedzibie Kurii w Bielsku-Białej, aby rozpocząć kurs dla kandydatów na nadzwyczajnego szafarza Komunii św. Wśród zgromadzonych znaleźli się m.in. bielszczanie, mieszkańcy Żywiecczyzny, Śląska Cieszyńskiego i Ziemi Oświęcimskiej. Pierwszego dnia cyklu szkoleniowego wysłuchali oni wykładów bp. Piotra Gregera nt. liturgii będącej misterium Chrystusa i Kościoła, struktury i teologii Eucharystii w świetle Mszału Rzymskiego oraz śpiewu liturgicznego i ludowej pobożności. – Tak dużego naboru jeszcze nigdy nie mieliśmy. Zazwyczaj liczba uczestników wahała się w przedziale między 20 a 30 osób. Na dodatek niemal wszyscy obecni kandydaci mają za sobą wyższe studia – mówi ks. prał. Krzysztof Ryszka, opiekun nadzwyczajnych szafarzy.

Jak wyjaśnia kapłan, obecność szafarzy w parafii ułatwia jej funkcjonowanie. W trakcie dużych uroczystości, gdy przychodzi czas komunikowania, sprawia, że nie ulegają zachwianiu proporcje Mszy św. Ich zaangażowanie pozwala ponadto zabezpieczyć realną potrzebą przyjęcia niedzielnej Komunii św. chorym, którzy nie mogą wyjść ze swoich domów albo też leżą w szpitalach. – Są parafie, w których działa już kilku szafarzy, a proboszczowie zgłaszają do nas kolejnych kandydatów – dodaje ks. K. Ryszka. Wśród wspólnot z większą ilością takich osób wymienia on parafie św. Franciszka z Asyżu w Bielsku-Białej, św. Urbana w Brzeszczach, św. Marii Magdaleny w Cieszynie, a nawet Szkołę Nowej Ewangelizacji św. Cyryla i św. Metodego. Z kursów dla kandydatów na szafarzy korzystają również zakonnicy.

Historia kursów w diecezji bielsko-żywieckiej sięga jej początków. Zaaprobował je bp Tadeusz Rakoczy. Kryteria związane z podjęciem kursu są następujące: mężczyzna w przedziale wiekowym 25-60 lat, mąż jednej żony, kawaler lub wdowiec, odznaczający się nieposzlakowaną opinią. Jego kandydaturę zgłasza proboszcz.

Cykl szkoleniowy szafarzy składa się z czterech marcowych spotkań. W ich trakcie wykłady przeprowadzą ks. dr Andrzej Mojżeszko, ks. dr Jerzy Pytraczyk i ks. prał. Krzysztof Ryszka. Całość zwieńczy uroczyste błogosławieństwo podczas Mszy Krzyżma w Wielki Czwartek. Wtedy też w katedrze św. Mikołaja szafarze otrzymają Testimnium upoważniające ich do spełniania swojej posługi w obrębie diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczyste obchody imienin bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2018-04-21 20:36

Paweł Kęska

W poniedziałek 23 kwietnia obchodzone będą imieniny ks. Jerzego Popiełuszki.


Dzień imienin kapelana Solidarności jeszcze za jego życia obchodzony był szczególnie. Plebania parafii Świętego Stanisława Kostki przyjmowała wielu gości, którzy chcieli wyrazić więź ze swoim duszpasterzem ofiarowując mu kwiaty, podarunki oraz słowa wdzięczności.

Po śmierci księdza Jerzego jego imieniny w parafii św. Stanisława Kostki w której posługiwał wciąż obchodzone były w sposób szczególny. Uroczystą Mszę św. koncelebrowało wielu kapłanów grób męczennika znajdujący się przy kościele otaczały znicze i wieńce. Na cześć kapelana Solidarności organizowano koncerty i wieczory wspomnień.

Obchody imienin księdza Jerzego w parafii Świętego Stanisława Kostki będą obchodzone następująco:

W przeddzień imienin, 22 kwietnia o godz. 19 odbędzie się uroczysty koncert Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej pod przewodnictwem Jana Lewtaka. W repertuarze znajdą się utwory Wojciecha Kilara i Amadeusza Wolfganga Mozarta.

23 kwietnia w sam dzień imienin ks. Jerzego Popiełuszki o godz. 18 celebrowana będzie uroczysta Msza Święta z modlitwą o jego kanonizację zakończona wniesieniem relikwii błogosławionego i litanią ku jego czci. Po mszy świętej, księdza Jerzego wspomną członkowie jego rodziny i przyjaciele z Huty Warszawa, którzy przybędą na eucharystię z pocztem sztandarowym hutniczej Solidarności. Uroczystość zakończy się złożeniem wieńców przy grobie kapłana – męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem