Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Na chwałę Boga i pożytek ludzi

2018-03-21 09:42

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 12/2018, str. I

Ks. Adam Stachowicz
Bp Krzysztof Nitkiewicz był obecny na dniu skupienia

Organiści posługujący w parafiach oraz studenci Studium Organistowskiego wielkopostny dzień skupienia przeżywali w Instytucie bł. Wincentego Kadłubka w Sandomierzu. Z grupą ponad siedemdziesięciu osób spotkał się bp Krzysztof Nitkiewicz. W słowie zachęty do muzyków z diecezji podkreślił konieczność troski o osobiste życie duchowe.

– Waszym śpiewem i grą dotykacie największych tajemnic wiary. Spędzacie wiele czasu w bliskości Chrystusa. Można się do tego przyzwyczaić, można zadomowić się do tego stopnia w świątyni, że to, co jest niezwykłe, stanie się powszednie. Będziecie poruszali serca innych, ale sami pozostaniecie obojętni na Bożą obecność. Brońcie się przed tym niebezpieczeństwem, przylgnijcie mocno do Chrystusa. Grajcie i śpiewajcie dla Niego. Niech to będzie waszą modlitwą – powiedział Biskup.

Ordynariusz Sandomierski zwrócił także uwagę na plotki i fałszywe informacje rozpowszechniane celowo, żeby zniechęcić ludzi do Kościoła i wprowadzić w nim podziały. Zaapelował do organistów, aby nie dali się wciągnąć w żadne gry i manipulacje. Wspomniał jednocześnie o trwającym III Synodzie Diecezji Sandomierskiej. – Dotyka on także posługi organistów. Zachęcam was, abyście włączyli się w dyskusję nad powstającym projektem ustaw synodalnych. Czekamy na wasze sugestie, opinie i wskazania – apelował Biskup.

Reklama

Dzień skupienia grających na chwałę Boga i pożytek ludzi miał charakter modlitewno-formacyjny. Była to też okazja do wymiany doświadczeń i lepszego poznania się. Część modlitewną zainaugurowała adoracja Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Jak przystało na sympatyków śpiewu oraz pasjonatów muzyki kościelnej i piękna liturgii nie mogło obyć się bez nauki śpiewu oraz nowych pieśni wielkopostnych, a także eucharystycznych.

Centralnym czasem spotkania była Msza św. pod przewodnictwem ks. Leszka Chamerskiego, odpowiedzialnego za muzykujących w diecezji. Podczas homilii wskazał on na aspekt wiary, która jest kluczowym elementem odpowiedzialnej posługi organisty. W części formacyjnej przyszedł czas na wykład ks. Tomasza Lisieckiego nt. najnowszej Instrukcji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej. Spotkanie zakończyło się omówieniem spraw bieżących oraz zaplanowaniem spotkań w rejonach.

Tagi:
organista

Organiście życzmy… dobrego proboszcza!

2018-08-01 10:33

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska 31/2018, str. VI

Pod koniec maja br. w szczecińskiej parafii św. Stanisława BM miał miejsce koncert dyplomowy studenta III roku Akademii Sztuki w Szczecinie Rafała Bigotta. W programie znalazły się zarówno dzieła organowe, jak i wokalne oraz wokalno-instrumentalne (m.in. Litaniae Lauretanae J. D. Zelenki). Wystąpił zespół wokalny Agniculi oraz zespół instrumentalny pod kierunkiem dyplomanta. Z tej okazji o krótką rozmowę na temat roli muzyki organowej podczas liturgii, funkcjach organisty w parafii oraz kondycji kunsztu organistowskiego w naszej archidiecezji poprosiłem dr. Łukasza Popiałkiewicza.

Adam Szewczyk
Dr Łukasz Popiałkiewicz

Adam Szewczyk: – Panie Łukaszu, Akademia Sztuki w Szczecinie, będąca obecnie u progu jubileuszu 10-lecia istnienia, kształci artystów, w tym muzyków, przygotowując ich do misji krzewienia kultury w okolicznościach przeróżnych. Kim są organiści kończący naukę w tej jednej z młodszych uczelni szczecińskich – instrumentalistami, muzycznymi uniwersalistami czy może bardziej muzycznymi animatorami liturgicznymi?

Łukasz Popiałkiewicz: – Na Akademii Sztuki w Szczecinie są dwa wydziały muzyczne, na których można się uczyć gry na organach: Wydział Instrumentalny oraz Wydział Edukacji Muzycznej. Na Wydziale Instrumentalnym, jak sama nazwa wskazuje, wybrany instrument stanowi główny przedmiot nauczania, z czym wiąże się wiele godzin zajęć przy instrumencie, a w przypadku organów studenci uczą się tylko literatury organowej. Natomiast na Wydziale Edukacji Muzycznej można wybrać specjalizację „muzyka kościelna”, w ramach której także można się uczyć literatury organowej, ale oprócz tego jest kilka przedmiotów ściśle związanych z liturgią, m.in.: śpiew liturgiczny, prawo kościelne z liturgiką, zespół chorałowy, akompaniament liturgiczny.

– Obecnie zaciera się obraz organisty jako osoby, której powierzano nie tylko funkcje rzemieślniczego akompaniatora, tudzież kantora. Pobierając nauki, zaciągał on tym samym dług wobec swego mecenatu, obligujący go później do szerszego zaangażowania w swej macierzystej parafii. Dzieląc się zdobytą wiedzą i artystycznym wyrobieniem z właściwą sobie wrażliwością podejmował trud prowadzenia parafialnych scholi, chórów. Często sam kształcił. Czy i dziś podejmowane są próby wszczepiania przyszłym organistom pragnienia propagowania kultury muzycznej jako jednego z istotnych elementów ich zawodowej domeny?

– Tak. W czasie całego toku nauki w Akademii Sztuki w Szczecinie przyszli organiści uczestniczą w szeregu koncertów, zarówno jako wykonawcy (śpiewający czy grający), jak i później jako organizatorzy. Wielu z nich samodzielnie lub wespół z koleżankami i kolegami, a także przy pomocy swoich pedagogów, organizuje swoje koncerty dyplomowe. Studenci uczą się tym samym, jak tworzyć repertuar koncertowy, aby był on interesujący dla publiczności, w jaki sposób współpracować z innymi muzykami, a także jak zorganizować audytorium na swój koncert. Najlepiej, gdy sami młodzi artyści zafascynowani są jakimś rodzajem muzyki i swoją pasją chcą dzielić się z innymi; wówczas są oni najbardziej przekonujący. W wielu przypadkach zależy to także od zaangażowania nauczycieli prowadzących.

– Znowelizowana w 2017 r. Instrukcja KEP o muzyce kościelnej nie zrewolucjonizowała podejścia Kościoła do roli muzyki w celebracjach liturgicznych. Jej autorzy w dalszym ciągu podkreślają fakt towarzyszenia muzyki w świętej liturgii niebędącej niczyją własnością prywatną – ani celebransa, ani wspólnoty w której sprawuje się sakramenty, odwołując się zarazem do odwiecznej obecności muzyki w sprawowaniu liturgii. Choć w rozdziale poświęconym muzyce instrumentalnej głos ludzki stawiany jest przed wszelkimi instrumentami, to jednak wymienia się akompaniament, szczególnie organowy, jako element ułatwiający ludowi Bożemu udział w świętych obrzędach. Co o tym decyduje i dlaczego to właśnie organy piszczałkowe mają poczesne miejsce wśród instrumentów towarzyszących śpiewom kościelnym?

– Według instrukcji, o której Pan mówi, „w liturgii głos ludzki ma pierwszeństwo przed wszelkimi instrumentami” (pkt 36) i o tym należy pamiętać. Natomiast w VI rozdziale Konstytucji o Liturgii Świętej z 1963 r. czytamy, że „w Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny” (pkt 120). Inne dokumenty kościelne także przytaczają ten fragment. Organy są instrumentem harmonicznym, co również ma znaczenie w akompaniowaniu śpiewowi wiernych. Z organów można wydobywać zarówno dźwięki delikatne, jak i ukazać potęgę brzmienia; w zależności od sytuacji, organista może wprowadzić wiernych zarówno w nastrój modlitewnego skupienia, ale także może sprawić atmosferę podniosłą, np. grając tutti po liturgii. Muzyk grający na tym instrumencie, może korzystać z wielu registrów, za pomocą których tworzy rozmaite kolory brzmieniowe. Przede wszystkim zaś odpowiednio dobrane brzmienie oraz właściwy sposób grania może pomóc ludziom w śpiewie, co jest jednym z głównych celów gry organisty liturgicznego.

– Czy jako wykładowca w Katedrze Muzyki Kościelnej jest Pan w stanie ocenić przekrojową kondycję organistowskiego kunsztu w szczecińskich kościołach?

– Szczerze mówiąc, sytuacja związana z muzyką liturgiczną w całej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej pozostawia wiele do życzenia. Przyczyn jest wiele. To wszystko powoli się zmienia; Akademię Sztuki w Szczecinie opuszczają co roku kolejni wykształceni organiści. W 2010 r. powstało także Studium Organistowskie w Szczecinie prowadzone przez Stowarzyszenie „Pro Musica Sacra”, które do dziś ukończyło już 36 osób. Nadal jednak niektórzy proboszczowie niechętnie zatrudniają wykształconych muzyków; albo z powodów finansowych (koszt zatrudnienia osoby niewykształconej może być znacznie niższy), albo też z innych powodów (np. wykształceni muzycy znacznie lepiej orientują się w prawodawstwie liturgicznym i chcieliby czynić posługę organisty zgodnie ze wskazaniami Kościoła, co często stoi w konflikcie z tzw. tradycją parafii).

– Jakie predyspozycje artystyczne powinien mieć kandydat na organistę?

– Kandydat na organistę powinien mieć bardzo dobry słuch, ale także powinien dobrze śpiewać, znać zasady muzyki oraz umieć grać na instrumencie klawiszowym przynajmniej w stopniu podstawowym. Poza tym powinien być śmiały i zdecydowany.

– Czy organista podejmujący stałą posadę w parafii pozbawia się możliwości artystycznego rozwoju?

– To zależy. Jeśli młody muzyk trafi na pracodawcę, który umożliwi mu rozwój, pozwoli mu na naukę, da nieograniczony dostęp do instrumentu, a także będzie go wspierał we wszystkich jego działaniach na polu muzyki liturgicznej (czy szerzej sakralnej), wówczas organista będzie mógł się rozwijać, z wielkim pożytkiem dla danej parafii.

– Czego życzyć początkującemu organiście kościelnemu?

– Każdemu organiście, nie tylko początkującemu, życzyłbym przede wszystkim dobrego proboszcza. Wiele od tego zależy. Proboszcza, który swojego organistę będzie szanował, doceniał wszystkie jego starania, umożliwiał mu rozwój. Jeśli organista będzie czuł wsparcie ze strony pracodawcy, wówczas będzie czynił wielkie rzeczy, zarówno podczas liturgii, jak i poza nią.

Łukasz Popiałkiewicz – muzyk, dyrygent, pedagog na Wydziale Edukacji Muzycznej Akademii Sztuki w Szczecinie, dyrektor Studium Organistowskiego w Szczecinie, organista w parafii pw. św. Kazimierza w Szczecinie oraz prezes zarządu Stowarzyszenia „Pro Musica Sacra”, liturgiczny pasjonat, akcentujący troskę o właściwe i godne stosowanie muzyki w utrwalonej tradycją Świętej Liturgii Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Ślub polskich pielgrzymów w Panamie!

2019-01-16 18:36

zś, ad/Stacja7 / Warszawa (KAI)

Poznali się na ŚDM w Krakowie, wkrótce potem byli już parą. Dlatego nie wyobrażali sobie, by ich ślub mógłby odbyć się gdzie indziej, niż na kolejnych Światowych Dniach Młodzieży. Uroczystość odbyła się w środę 16 stycznia w Panamie - podaje Stacja7.

Magdalena Pijewska

Martyna i Kuba pochodzą z Trzebini. Przyznają, że zainspirowała ich historia innej pary zakochanych, którzy również poznali się na ŚDM a potem wzięli ślub w trakcie kolejnego spotkania w Rio de Janeiro. – Gdy już byliśmy parą, ta historia cały czas chodziła mi po głowie, w końcu zdecydowałem się nią podzielić z Martyną, pamiętam, że było to podczas ŚDM w wymiarze diecezjalnym w Niedzielę Palmową. Martynie pomysł bardzo się spodobał i pomału rozpoczęliśmy przygotowania. Krakowskie ŚDM połączyły nas, a panamskie utrwaliły już na zawsze – zwierza się Kuba.

Wyjazd do Panamy, połączony ze ślubem, wiązał się z wieloma przygotowaniami, w tym formalnościami. Młodzi zdradzają, że pomogli im zaprzyjaźnieni księża, choć wszystkie niezbędne dokumenty udało się skompletować tuż przed wyjazdem. Zadbali również o strój. – Suknia i garnitur bez większych problemów zmieściły się w naszych walizkach, lecz suknia musiała zostać spakowana w worek próżniowy – wyjaśnia Kuba.

Z uwagi na dużą odległość między Polską i Panamą oraz koszty związane z wyjazdem, świadkami zawarcia małżeństwa nie mogli być rodzice pary młodej. – Ostatecznie przeżywają ślub bardziej niż my – śmieje się Kuba, a Martyna zaznacza, że jej mama do końca martwiła się o to, jak wyprasuje suknię i uczesze włosy.

Opowieść o ich związku zaczyna się w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce. – Nie przypuszczaliśmy, że ten czas aż tak bardzo zmieni nasze życie – przyznaje Martyna Gergont, która podczas ŚDM 2016 była wolontariuszką parafialną. – Do naszego dekanatu przyjechała duża grupa pielgrzymów z Paryża. W parafii Kuby zaplanowane było ich powitanie. Początkowo mieliśmy pomagać w zupełnie innych miejscach, a jednak obydwoje trafiliśmy na jedno ze stanowisk do wydawania posiłków dla pielgrzymów. I tam się właśnie poznaliśmy – wspomina Martyna. Kuba dodaje, że wspólny pobyt na Campus Misericordiae bardzo ich do siebie zbliżył – Po tym niesamowitym tygodniu zaczęliśmy się coraz częściej spotykać i niedługo później zostaliśmy parą. Żadne z nas nigdy nie było w związku i raczej nic nie zapowiadało zmiany. Aż do ŚDM – dodaje.

Przez najbliższe dwa tygodnie na portalu będą publikowane bieżące relacje z przebiegu Dni w Diecezjach oraz Wydarzeń Centralnych ŚDM z Panamy. Wydarzenia, w których biorą udział polscy pielgrzymi, zrelacjonują młodzi z archidiecezji warszawskiej oraz archidiecezji krakowskiej, którzy już wyruszyli do Panamy i od 14 stycznia uczestniczą w Dniach w Diecezjach.

O tym jak wyglądają przygotowania i organizacja Światowych Dni Młodzieży w Panamie na kilka dni przed rozpoczęciem wydarzeń z udziałem Papieża Franciszka, opowie w specjalnym vlogu Michał Kłosowski, który od początku stycznia wraz z wolontariuszami z całego świata pracuje nad organizacją ŚDM w Panamie.

zś, ad/Stacja7

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cierpienie można przyjąć tylko wiarą

2019-01-16 21:37

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

- To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą - o cierpieniu mówił abp Marek Jędraszewski podczas kolędowej wizyty duszpasterskiej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Wicedyrektor szpitala lek. med. Andrzej Bałaga przywitał metropolitę i podziękował za kolejną wizytę, która, jak zaznaczył, jest wsparciem zarówno dla personelu w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji, jak i dla małych pacjentów w ich powrocie do zdrowia.

Prof. Szymon Skoczeń w imieniu zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego szpitala poprosił arcybiskupa o błogosławieństwo.

Delegacja dzieci również przywitała metropolitę krakowskiego i złożyła wierszowane życzenia. Młodzi pacjenci zapewnili arcybiskupa o swej pamięci modlitewnej w ich szpitalnej kaplicy.

Metropolita wyjaśnił, że dzisiejsze czytania mówiące o tym jak Chrystus wyrzuca złe duchy i uzdrawia, dopełniają tego, co zaczęło się w Betlejem.

– Bo chodziło o to, żeby Chrystus się światu objawił jako Boży Syn. Jako Ten, który zrodzony przed wiekami z Ojca stał się z Jego woli człowiekiem po to, aby nam przynieść zbawienie.

Arcybiskup podkreślił, że w dzisiejszej Ewangelii jest także mowa o tym, że Chrystus udał się w odosobnione miejsce, by się modlić. I na słowa Apostoła, że wszyscy Go szukają, odpowiedział, że trzeba iść dalej, do kolejnej miejscowości nauczać o Bogu.

W Liście do Hebrajczyków natomiast słyszymy dziś przypomnienie tego, że Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim – oprócz grzechu. Metropolita szczególnie podkreślił, że Pan Jezus stał się do nas podobny we wszystkim i stał się jednym z nas. Metropolita zacytował zdanie: „W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – Ludzie są poddawani próbom. Ludzie są doświadczani cierpieniem i to miejsce jest szczególnym nagromadzeniem ludzkiego cierpienia. Nie w postaci abstrakcyjnej, nie w postaci ksiąg o cierpieniu czy o tym jak z cierpienia ludzi wydobywać. To jest miejsce, w którym cierpienie przybiera kształt konkretnego człowieka, konkretnego dziecka. I jest to dla nas wszystkich jakaś ogromna tajemnica.

Metropolita zaznaczył, że Chrystus stał się jednym z nas także w cierpieniu, bo On naprawdę cierpiał. I pokazał jak trzeba to cierpienie przyjąć – z całkowitym zaufaniem wobec Boga, nawet, jeśli jest to niezwykle trudne.

– Bo na krzyżu Golgoty (…) było poczucie osamotnienia, była ogromna boleść, ale było też oddanie wszystkiego swemu Ojcu. I była tam także, co trzeba bardzo mocno podkreślić, błogosławiona obecność tych, którzy Pana Jezusa kochali i pozostali Mu wierni aż do końca. Zwłaszcza Jego Przenajświętsza Matka, zwłaszcza Jego najbardziej spośród wszystkich ukochany uczeń Jan. Byli przy Nim i swoją obecnością pokazywali – nie jesteś sam, kochamy Ciebie. Arcybiskup powiedział także, że zdaje sobie sprawę, że łatwo jest powiedzieć, że mamy przyjmować cierpienie. Szczególnie jeśli chodzi o cierpienia dziecka, wobec którego jesteśmy kompletnie bezradni.

– To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą. Bo jeśli On przeszedł przez bramę cierpienia do pełni życia, to i my ufamy, zmierzając także do Dzieciątka narodzonego w Betlejem, że nas rozumie, że nas swoją miłością ubogaci, że swoim ubóstwem podniesie i że przy wszystkich nierozumieniach tego czym jest cierpienie, a zwłaszcza czym jest cierpienie dziecka, będziemy, będąc blisko Niego, mogli z całą głębią wiary powtarzać słowa wyśpiewywane w Betlejem przez aniołów: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania, pokój ludziom dobrej woli”.

Po Mszy św. arcybiskup niosąc słowa otuchy odwiedził małych pacjentów w szpitalnych oddziałach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem